Już nie wiem co mam robić, opadam z sił. Moje dziewczynki budzą się kilka-kilkanaście razy w nocy. Nie są głodne (nie jedzą w nocy odkąd skończyły 4 miesiące), mają po 16 zębów więc to nie ząbkowanie. Dziś w nocy jedna spała a druga obudziła się o 1.00 i nie spała do 3.30 a my razem z nią. Dziewczynki śpią w jednym pokoju, nie mamy innych możliwości. Czasem budzą się obie, czasem na zmianę, czasem tak jak dziś tylko jedna. Już próbowałam chyba wszystkiego i nic nie przynosi rezultatu. Zasypiają ok 20.00 i pierwsza pobudka jest już ok 22.00 albo 24.00. I tak jest od jakiś trzech miesięcy. Lekarka nawet przypisywała nam czopki ( po czopkach spały trochę lepiej ale też się przebudzały) no ale przecież nie mogę dzieci faszerować cały czas lekami. Serio jestem wykończona i psychicznie i fizycznie. Po nieprzespanej nocy muszę rano wstać i iść na osiem godzin do pracy. Dodam, że dzieci w dzień nie śpią długo tak normalnie zasypiają ok 10.00 i śpią do 12.00 i to wszystko. A noce to koszmar. Jak były mniejsze przesypiały nam całą noc teraz jest fatalnie. Są alergikami dostawały aerius - podejrzewałam, że to ten syrop powoduje u nic problemy ze snem w porozumieniu z lekarzem zmieniliśmy na zyrtec - nadal nie spią (a podobno zyrtec powoduje senność). Już mam dość, boję się że z tego zmęczenia zasnę prowadząc samochód albo przy opiec nad dziećmi.