Chodziłem jakiś czas do Katowic (przy Chorzowskiej). Niestety nam, rodzicom zabrakło wytrwałości, Natalii bardzo się to podobało, choć przez te kilka razy pływać się nie nauczyła.
Zaczęliśmy jak miała 6 miesięcy. Mieliśmy też problem, bo mała próbowała robić wdech pod wodą.
Jednak ważne jest to, że efekty widać dopiero po kilku miesiącach. Z angielskim u Helen Doron było podobnie, pod koniec kursu, dziecko potrafi nazywać przedmioty, śpiewać piosenki itp (mając 2,5 roku).
Pmiętajcie, że ani pływanie, ani angielski dla maluchów, ich nie męczy o ile jest prowadzony przez profesjonalistów. Dzieciaki się świetnie bawią i na pewno się nie nudzą. Zwykle zajęcia nie trwają dłużej niż 30 minut.
Pozdrawiam Maciek.