Wracam do wątku, żeby udzielić informacji jak u nas to przebiegło. Obiecałam sobie, że jak coś się poprawi to napiszę innym mamom jak to u nas wyglądało.
Przez tydzień mieliśmy z synkiem na prawde ciężko. Odstępy między posiłkami dochodziły nawet do 15h. W między czasie starałam się żeby chociaż pił wodę czy kompot żeby jakiekolwiek przyjmował płyny, aby nie doszło do odwodnienia. Na pogotowiu mówili, że to skutek po Rotarixie. Pediatra mówiła, żeby dawać mu do jedzenia cokolwiek zechce, próbowałam z kaszkami, obiadkami, mlekiem. Mleka z butelki przez pierwsze 5dni nie było mowy, więc zaczełam podawać kaszki łyżeczką, jakoś się udawało. O dziwo co mnie zaskoczyło przez 2-3 dni mleko i kaszke synek pił z kubka od butelki LOVI (normalnie spijał wargami). Wprowadziłam też obiadki dla 5m-cy cały się trząsł na widok obiadku tak mu smakowały. czasem oszukiwałam go troche i dodawałam troszkę obiadku do mleka żeby zmienić smak. Oczywiście w miedzy czasie próbowałam dawać mleko (na stojąco, siedząco, śpiewając itp.) czasem się udawało. KOMBINACJE NIESAMOWITE!
W nocy nie jadł nic lub budziłam go w środku nocy żeby zjadł kaszkę łyżeczką. Mineło 1,5miesiąca i powiem tak - nadal nie jest łatwo. Wg norm ma niedowage jak na chłopca, w ciągu doby je ok 6 posiłków, w nocy nie chce mi jeść w ogóle i przesypia całą noc. Pediatra każe próbować dawać w śnie i podawać częściej posiłki ale to jest bez sensu - mały zwyczajnie nie chce. Wesoły, pełny energi, wychodzę z założenia że dziecko najlepiej wie kiedy jest głodne. Szkoda nerwów. Czy wszystkie dzieci mają wyglądać jak małe grubaski?? Mój syn jest proporcjonalny.
Z góry współczuję wszystkim rodzicom z tym problemem i nikomu tego nie życzę.