Jedną z dolegliwości, na które mogą skarżyć się dzieci, są bóle nóg. Najczęściej spowodowane są one całkowicie niegroźnymi przyczynami, zdarza się jednak i tak, że ból nóg u dziecka powiązany jest z zachorowaniem przez nie np. na białaczkę lub boreliozę. Kiedy więc dziecięcy ból nóg można uznać za niegroźny, a kiedy koniecznie trzeba udać się z małym pacjentem do lekarza?
Ból nóg u dziecka najczęściej przybiera postać tzw. bólu wzrostowego. Jego charakterystycznymi cechami są umiejscowienie bólu (typowo w obrębie łydek oraz ud), pojawianie się bólu w godzinach wieczornych i nocnych z jego ustępowaniem w godzinach rannych oraz to, że bóle wzrostowe pojawiają się zwykle w obrębie obu kończyn dolnych dziecka. Bóle wzrostowe mogą przybierać nawet i duże natężenie, typowo jednak nie doprowadzają one do zaburzeń chodu u dziecka.
Przyczyną bólu nóg u dziecka mogą być jednak nie tylko niegroźne bóle wzrostowe, ale i poważne choroby ogólnoustrojowe. Jako przykłady jednostek, w których przypadku mogą występować bóle nóg u dzieci, podać można m.in. młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów, boreliozę, toczeń rumieniowaty układowy, ale i nawet białaczkę.
Kiedy więc koniecznie trzeba udać się do lekarza z dzieckiem, które skarży się na ból nóg? Przede wszystkim wtedy, gdy u malucha pojawiają się inne, poza samymi dolegliwościami bólowymi, objawy. Niepokoić powinny zarówno stałe poczucie zmęczenia, tendencja do łatwego siniaczenia się, krwotoki z nosa i częste infekcje (które mogą być objawami białaczki), jak i rumień wędrujący, porażenie połowicze twarzy i gorączka (które mogą pojawiać się w związku z zachorowaniem na boreliozę). Odwiedzić lekarza należy również i wtedy, kiedy bólowi nóg u dziecka towarzyszy wyraźne zaczerwienienie i obrzęk stawów, zaburzenia chodu (np. w postaci utykania) czy nagły spadek apetytu, utrata masy ciała i stałe poczucie zmęczenia.