Reklama:

COVID-19: Większość Polaków posiada w domu termometr. Jednak tylko 42% użyje go w przypadku podejrzenia zakażenia

30-12-2021,
UCE RESEARCH

Ten tekst przeczytasz w 5 min.

COVID-19: Większość Polaków posiada w domu termometr. Jednak tylko 42% użyje go w przypadku podejrzenia zakażenia

Pantherstock

Pomiar temperatury

Z grudniowego badania opinii publicznej wynika, że blisko 70% Polaków ma w domu termometr do mierzenia temperatury ciała. Ponad 13% nie posiada takiego urządzenia, a przeszło 18% nie wie tego bądź nie pamięta o tym fakcie. Natomiast szczególnie niepokojące jest to, że więcej niż połowa rodaków nie chce mierzyć sobie temperatury ciała w przypadku podejrzenia zakażenia koronawirusem. Tylko nieco ponad 42% badanych jest gotowych skontrolować w ten sposób swój stan zdrowia. Do tego niezdecydowani stanowią w tym względzie lekko powyżej 2%.

Reklama:

W ramach ogólnopolskiego raportu pt. COVID-19. Co Polacy wiedzą o mierzeniu temperatury ciała przeprowadzono w połowie grudnia br. badanie. I jak wskazują wyniki, aż 68,7% rodaków ma w domu termometr do mierzenia temperatury ciała. 13,2% nie dysponuje takim urządzeniem. Z kolei 18,1% nie wie tego bądź nie pamięta o tym fakcie.

Oczywiście w każdym domu powinien być sprawny termometr, aby w razie uzasadnionej potrzeby móc skontrolować temperaturę ciała. Wyniki badania pozwalają stwierdzić, że większość Polaków dba o tę możliwość. Niepokojące jest to, że blisko 20% rodaków nie wie tego bądź nie pamięta o tym. Jednak może ktoś inny w domu mieć taką informację. W końcu to jedna z podstawowych rzeczy, która powinna się znaleźć w każdym gospodarstwie domowym, tym bardziej w dobie pandemiimówi Piotr Piątek, współautor badania.

Posiadanie termometru w domu przeważnie deklarują osoby z miast liczących co najmniej 200 tys. mieszkańców. Natomiast ci, którzy nie mają takiego urządzenia, głównie zamieszkują miejscowości mające od 20 tys. do 99 tys. ludności. Jak informują analitycy, wśród blisko 70% osób potwierdzających posiadanie urządzenia zdecydowana większość to kobiety. Natomiast w grupie ponad 18% niepewnych tego faktu Polaków jest zupełnie odwrotnie. Większość stanowią mężczyźni. Może to oznaczać, że kobiety są ostrożniejsze w przypadku zauważenia infekcji u siebie lub swoich bliskich.

Problem z termometrami może leżeć też w innym miejscu. Z naszych wcześniejszych badań, tj. wykonanych w zeszłym roku, wynika, że Polacy są w ogóle mocno podzieleni w kwestii używania termometrów. Miernik cieczowy jest wybierany głównie ze względu na niższą cenę. Z kolei elektroniczne urządzenia są preferowane przede wszystkim z powodu szybkości uzyskiwanych pomiarów. To może świadczyć o tym, że w polskich domach wciąż są termometry słabej jakościkomentuje Piotr Piątek.

Zeszłoroczne badanie także wykazało, że 52% osób korzystających z tradycyjnych urządzeń używa ich ze względu na dużo niższą cenę w stosunku do elektronicznych egzemplarzy. Do tego według 34% badanych, rtęciowe narzędzie podaje dokładniejszy wynik.

Cieczowe termometry już dawno powinny wyjść z obrotu. Ale jak widać, wciąż są stosowane, ponieważ Polacy są do nich przyzwyczajeni. Używanie ich wydaje się prostsze, bo przecież elektroniczny sprzęt może za każdym razem pokazywać nieco inny wynik. Jednak pomijany jest fakt, że nowoczesne urządzenie daje natychmiastową informację, a to jest dużym ułatwieniem dla chorego. Istotną różnicą jest też pomiar ciągły, który może być skorelowany z innymi parametrami życiowymi, jak choćby pulsem czy nasyceniem tlenem. To pokazuje szerszy obraz stanu zdrowiadodaje ekspert.

Analitycy zwracają uwagę również na to, że podczas gdy ponad 30% użytkowników tradycyjnych termometrów uważa je za dokładniejsze, 9% zwolenników nowoczesnej metody dokładnie to samo mówi o elektronicznych urządzeniach. Ci, którzy korzystają z rozwiązania technologicznego, najczęściej chwalą sobie szybkość pomiaru. I być może dlatego kwestia precyzji jest mniej doceniana.

W dzisiejszych czasach chaos informacyjny jest typowy dla każdego aspektu w obszarze zdrowia. Widzimy to praktycznie codziennie. Chociaż za wzorcową wciąż uznajemy temperaturę wynoszącą 36.6°C, badania pokazują, że uśredniona wartość zależy od wieku człowieka, a nawet sposobu mierzenia. Dzieci i osoby w podeszłym wieku mają niższą ciepłotę ciała od ludzi między 11. a 65. rokiem życia. U najmłodszych za normę przy pomiarze ustnym uznaje się wartość od 35.5 do 37.5°. Z kolei u seniorów zakres ten wynosi między 35.8 a 36.9°C. U osób dorosłych prawidłowa temperatura waha się między 36.4 a 37.6°C. Dlatego mityczne 36.6°C może być niemożliwe do uzyskania, jeśli nie wykonujemy pomiaru w jednym z przewidzianych do tego miejsc na cielezauważa Piotr Piątek.

Natomiast z obecnego badania można wyczytać, że przy podejrzeniu zakażenia koronawirusem 55,6% Polaków nie zamierza mierzyć sobie temperatury ciała. Natomiast 42,3% rodaków chce to robić. Z kolei 2,1% respondentów stwierdziło, że ciężko jest im jednoznacznie odpowiedzieć na zadane pytanie.

Widać, że Polacy są mocno podzieleni w tej kwestii. Wysoki odsetek osób niechętnie nastawionych do wykonywania ww. czynności może świadczyć o tym, że są one niedoinformowane albo zwyczajnie lekceważą potrzebę kontroli. To jest brak ostrożności, wynikający ze zmęczenia ww. chaosem informacyjnym. Nie sposób pominąć też faktu, że nawet w szeroko pojętej przestrzeni publicznej coraz rzadziej mierzy się temperaturę, a przecież to też działało w sposób edukacyjny na społeczeństwo. To było mocno widoczne na początku pandemii i powszechnie podnosiło dyscyplinęprzekonuje Piotr Piątek.

Wśród zwolenników pomiaru temperatury przy podejrzeniu zakażenia koronawirusem głównie są osoby z miast liczących ponad 500 tys. mieszkańców oraz od 200 tys. do 499 tys. ludności. Najwięcej z nich mieszka w woj. mazowieckim, wielkopolskim i pomorskim. Najczęściej mają wyższe lub średnie wykształcenie. I przeważnie zarabiają pomiędzy 5000 a 6999 zł na rękę lub od 3000 do 4999 zł netto.

Patrząc na respondentów, którzy w ww. sytuacji nie zamierzą dokonać pomiaru temperatury ciała, można wskazać, że najczęściej są to osoby z małych miasteczek, liczących od 5 tys. do 19 tys. ludności, ze wsi i z miejscowości mających do 5 tys. mieszkańców. Przeważnie pochodzą z woj. podkarpackiego, lubelskiego i podlaskiego. Z zebranych danych wynika również, że te osoby mają z reguły wykształcenie zawodowe i zarabiają od 1000 zł do 2999 zł na rękępodsumowują eksperci.

POWIĄZANE DYSKUSJE NA FORUM Z KATEGORII Profilaktyka

inhalacje
Czy stosujecie inhalacje przy leczeniu infekcji u swoich dzieci? Słyszałam, że bardzo pomagają nawet przy leczeniu zwykłego kataru? Nie mam na razie inhalatora i zastanawiam się czy warto kupić.
Plamica Honeha
Jestem osobą starszą mam plamice od wielu lat,mam coraz częstsze wyprysku kto może mi pomóc. Nogi są całe czerwone, występują prawie codziennie i bolą.
Stosowanie kremu aldara
Dzień dobry. Czy można stosować maść aldara (kłykciny) na wewnętrznej stronie warg sromowych mniejszych?
Twarde zgrubienie / Wypuklenie z tylu główki
Dzien dobry. Corka 6 miesiecy. Od 3 miesiecy wyczuwam zgrubienie z tylu glowki na dole. Nikt z.lekarzy ani pediatra ani fizjo nie zwrocili na to uwagi. Mamy juz neurologa ale dopiero za miesiac. odch...
Tył głowy niemowlaka
Witam, niepokoi mnie tył głowy mojego dziecka, synek ma 6 my i ma z tyłu takie wypukłe kółeczko, mam nadzieje ze to widać na zdjęciu. Co to może być? To moje pierwsze dziecko wiec proszę o wyrozumiał...
biegunka chlorowa
Poszukuje rodziców dzieci chorych na tą chorobę,ponieważ sama mam chore dzieci i chcałabym zasięgnąć porady i wymienić się doświadczeniami .
Reklama:
Reklama: