Witam wszystkich gości,
Jesteśmy właśnie po dwukrotnej hospitalizacji - dopadł Nas
rotawirus. Na szczęście jest ok. Moja Marta waży 13kgwięc to 25 centyl, ale i tak nie jest źle. My do Warszawy nie jeździmy na chlorki w kale, ale robimy 2 razy do roku chlorki w moczu. Dostaliśmy takie zalecenia w Centrum, bo to ponoć bardziej miarodajne, tylko, że lekarze w Gdańsku nie mają norm jakie chlorki w moczu powinny osiągać...
Co do genetyki, jesteśmy po badaniach genetycznych i konsultacji genetycznej i okazało się, że oboje z mężem jestesmy nosicielami genów recesywnych, które w połączeniu dają gen wywołujący biegunkę chlorową. Marta, jako chora, na pewno przekaże swoim dzieciom ten gen, a jeżeli jej parner również będzie chory lub będzie chociaż nosicielem, to jest 25% prawdopodobieństwa, że ich dzieci, czyli moje wnuki również urodzą się chore. Ponoć jednak występowanie tego genu w Polsce jest bardzo rzadkie.Dlatego też ta choroba jest tak sporadyczna. Genetyk zapytała Nas czy nie ochodzimy z jednej miejscowości, czy jest prawdopodobieństwo naszego dalekiego pokrewieństwa
.
Co do dolegliwości rodzinnych to zauważyliśmy jedynie dużą potrzebę dosalania posiłków u mojego ojca i brata, a mój mąż wypija w ciągu dnia bardzo dużo płynów. Jest możliwe, że ma to jakiś związek.
Pozdrawiam wszyskich serdecznie