Witam wszystkich, wiosna tego roku pisałam o problemie jaki mamy z nasza córką - notoryczne pocieranie się. Problem tak jak pisałam bardzo się pogłębiał i było to juz nie do zniesienia dla mnie i całej rodziny (bardzo się martwiliśmy) ale niestety nikt nie potrafił pomóc. Dziś nie mamy tego problemu chociaz muszę przyznać, że nieustannie kontroluję córkę i zwracam uwagę na każdy jej ruch z obawy, że problem wróci. Tych którzy liczą ,że dam receptę na ten problem niestety rozczaruję. Nie mogę stwierdzic z jakiego powodu problem zniknął.
W czasie kiedy pisałam ostatnio na forum podjęłam wszelka walkę z tą "dolegliwością" mojego dziecka. Chodziałam od lekarza do lekarza. Reasumując diagnozy, które prawdopodobnie mogły być trafne i które całkowicie wykluczyłam. Pasozyty, o których duzo osób piszę i mówią lekarze - Nie. PO badaniach w kilku laboratoriach zawsze wyniki na pasożyty i grzyby były negatywne. Nadpobudliwośc ć dziecka leczona lekami uspokajającymi równiez odrzuciłam, gdyż wedlug mnie nic to nie pomagało, a bardzo obawiałam sie stosowania takich leków długotrwale u tak małego dziecka. Do ośrodka MUDI nie dotarłam z uwagi na fakt, że dostała skierowanie do okolicznej poradni psychologicznej i tam nadal uczęszczamy a ponieważ problemu na razie juz nie ma więc zrezygnowałam z wizyty w Krakowie. Nasz psycholog stwierdził, że dziecko panicznie boi się rozstania ze mną (mamą) i rekompensuje sobie fakt mojej nieobecności w taki odkryty przez siebie sposób lub tez odreagowuje jakieś stresy w ten sposób. Według mnie jest to malo prawdopodobne gdyz fakt moje dziecko nie lubi rozstań ze mna i nadal ma z tym problem a jednak problem pocierania zniknął (przynajmniej na razie). Tak czy siak do psychologa nadal chodzimy bo uważam że i tak nic nie tracimy a poza tym to jedna z najmniej uciążliwych terapii (przy okazji staram się utemperować nieco moją rozbrykaną kochaną trzylatkę). Moim zdaniem problem tkwił w zaparciach (taka diagnozę postawił jeden z lekarzy). Mimo, że wydawało się to nie do pomyślenia bo dziecko robiło kupkę codziennie lub co dwa trzy dni. Zawsze myślałam, że zaparcia sa u dzieci wtedy gdy jest problem z wydalaniem przez kilka dni i gdzy dziecko męczy się przy wypróznianiu( u nas tak nie było). Zaparcia są juz wtedy gdy dziecko pierwszą część kupki zbita i ciemniejszą oraz taka jakby zbita w kulki (lub stolec wygląda jakby był z połączonych kulek - nie wiem jak to wytłumaczyć) a dalej jest już luźniejsza kupka. U nas dokładnie tak to wyglądało. Przez 3 miesiące podawałam laktulozę (lek bez recepty i można dawać małym dzieciom - zgodnie z ulotką) no i z diety tez wyeliminowalismy wszelkiego rodzaju zatwardzające produkty( banany, ryż, marchewkę itp) a wprowadziłam pod każdą mozliwą postacią rozluźniające. Dodam że w okresie pocierania, moje dziecko prawie w ogóle nie jadało owoców (nie można ich było przemycić w żaden sposób. Obecnie je owoce codziennie (rózne). Nie wiem czy to zadziałało ale obecnie śpię spokojnie bo problem zupełnie zniknął. Najpierw zdarzało się to rzadziej a potem sporadycznie (raz na dwa tygodnie, raz w misiącu). Od sierpnia nie zdarzyło się w ogóle. Powiem szczerze, że nadal boję się ,że to wróci.
Tak jeszcze myślę, czy aby nie pomaga też inna czynnośc którą stosujemy. Mianowicie wieczorem córka bardzo lubi jak ją "myziam" po szyjce lub po nadgarstku, ramionach, plackach - gdziekolwiek. braaaadzo się wtedy wycisza i bardzo to lubi. Dodam jednak, ze córka nigdy nie pocierała się wieczorem ani w nocy jak większość dzieci i to lekarza bardzo dziwiło (tylko w dzień) stąd myślę że to bardziej zaparcia. Tak czy siak, chciałam się podzielić moja radością i podsunąć pomysł co może byc przyczyna tych koszmarnych zachowań naszych dzieci. Wiem co przezywa rodzic w takiej sytuacji i trzymam kciuki, żeby wszyscy rodzice deczekali takiego momentu jak ja i żeby to juz więcej nie wróciło... Gdyby ktoś z Panstwa potrzebował ze mną kontaktu to prosze pisać: merelka123@interia.pl . I proszę trzymac kciuki aby równiez do nas to juz ie wróciło, bo ciągle się tego obawiam... Pozdrawiam wszystkich.